poniedziałek, 6 stycznia 2014

No i skończył się dzień dziecka

Święta, święta i po świętach. Nie uważacie, że jak zwykle minęły one za szybko? Ale najważniejsze, że moje święta w tym roku minęły o niebo lepiej niż ubiegłoroczne. W roku 2012 przeleżałem całe święta i sylwester w łóżku, walcząc z gorączką. Przyznam się wam szczerze, że miałem chęć w te święta po prostu się zatrzymać w miejscu, odpocząć od ciągłej walki z choroba. Rok 2013 był rokiem ciężkim, ale produktywnym, ponieważ dużo myślałem o tym, co było i doszedłem do wniosku, że bardzo wiele dotychczas, zrobiłem źle. Leżenie w szpitalu zmienia człowieka. Nie wiedziałem, co ze mną będzie, ponieważ 10 października trafiłem na kardiologie z rozpoznaniem arytmii komorowej. Z wyników badań wynikło, że mięsień sercowy jest w pewnym stopniu uszkodzony przez postęp choroby. Dochodzi do jego zwłóknienia, co oznacza, że mięsień sercowy zaczyna zanikać. Owszem groźnie to brzmi, ale wyszedłem po 16 dniach ze szpitala z nowymi lekami i zaleceniami. Głównym zaleceniem jest nie narażanie serca na duży wysiłek fizyczny. Po ty 16 dniach leżenia pod aparatura i ustawiania leków straciłem wiele z postępów w rehabilitacji. Przez wspomniane zalecenie długo zajmie zanim dojdę sprawności jak z przed trafieniem do szpitala. Nowe leki antyarytmiczne pomagają mi, przez co korci mnie zawalczyć o dawna sprawność, ale jestem zmuszony uważać. Na szczęście widzę efekty rehabilitacji, ale nie da sie ukryć ze ćwiczenia wymagają wiele wytrzymałości na ból. Sam ból ma swoje plusy i minusy. Tak...Ból ma swoje plusy. Moze to dziwne, ale tak jest dzięki temu wiem ze choroba dostaje w dupę :D Po prostu to jest bitwa, przy czym ja też niestety dostaje w dupę;) Jednymi słowy są to skutki uboczne tego ze pragnę z nią walczyć. Kolejne starcie czeka mnie w ten czwartek. Dlatego tytuł postu brzmi...No i skończył się dzień dziecka. <dzień dziecka = święta Bożego Narodzenia i Sylwester>.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz