poniedziałek, 13 stycznia 2014

Odczuwanie satysfakcji

Szczerze wam powiem, że nie mogłem się doczekać okazji, kiedy będę mógł wam opowiedzieć jak minął mi wczorajszy dzień biorąc udział w finale WOŚP-u. Było dość zimno :P a przede wszystkim bardzo produktywnie, z czego oczywiście cieszę się ogromnie, bo jak zawsze dałem z siebie wszystko. Będąc ze znajomymi, mieliśmy razem 3 puszki, gdzie łączna zebrana kwota wynosiła ok 600 zł. Zrobiliśmy istny maraton po mieście. Stwierdzam jedno, że na ok 6 godz. zbierania kasiorki ubrałem się za lekko a plus ciągłe siedzenie na wózku okazało się mieszanką wybuchową. Przed światełkiem do nieba postanowiliśmy pójść do knajpy na ciepłą herbatę z cytryna i na mała pizzę, aby się ogrzać. Byłem tak zziębnięty ze moje mięśnie rąk przestały funkcjonować, ale z czasem siedzenia w tej knajpie było coraz lepiej. Zbijająca się godz. 20 sprawiła, że zapragnęliśmy się zwijać, aby móc dalej zebrać trochę pieniążków. Im bliżej światełka do nieba tym więcej osób postanowiło dołożyć się do zbiorki. Tyle, że wszystko, co dobre szybko się kończy. Będąc już w domu ok 21, zdjęty z wózka, nie byłem wstanie się poruszać. Moje mięśnie ze zdwojona mocą odmówiły posłuszeństwa tak jakby mi ktoś je wyłączył. Musiało minąć ok godz. zanim zacząłem odczuwać ze odzyskuje władze nad ciałem. Było bardzo ciężko starać się poruszać w tym stanie, ale dawałem jakoś radę. Jeszcze podczas zbiorki spotkałem moja rehabilitantkę z rodziną, która chciała się założyć ze dziś nie będę wstanie mieć rehabilitacji ;) A tu zaskoczenie, bo dziś wstaje jak gdyby nigdy nic. I wiecie, co? Czuje się świetnie, bo po raz kolejny pokazałem sobie, że jestem wstanie wygrywać z chorobą.

2 komentarze:

  1. Krystian po prostu jesteś wielki :)
    Walcząc z chorobą pomagasz innym, angażujesz się w wiele akcji.....
    Inni powinni brać z Ciebie przykład !

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, zgadzam się z przedmówcą. :)

    Ale nie forsuj się tak często!!

    OdpowiedzUsuń